Nakrzycz na siebie
Jedynym Panem i władcą Twoich myśli jesteś TY! To właśnie Ty, i tylko Ty możesz nimi sterować i prowadzić je w odpowiednim kierunku. Sam wyznaczasz im tory przebiegu, kształtujesz je poprzez obserwacje otoczenia i bodźce zmysłowe. Twój nastrój też gdzieś tam jest zapisany. I być może Cię zadziwię, ale masz na niego wpływ! To wszystko dzieje się w Tobie, a jeśli jesteś właścicielem swoich myśli to możesz im również rozkazywać. Jednym ze sposobów pozbycia się chandry (przetestowany!) jest nakrzyczenie na siebie. Na pierwszy rzut oka możesz uznać mnie za wariatkę, ale to naprawdę działa. Żaden przyjaciel, mama, tata, ciocia, siostra, brat czy jeszcze ktoś inny nie wie dokładnie co czujesz. Może znać Twoją aktualną sytuację życiową, wyobrażać sobie, co się dzieje w Tobie, ale nie wie tego do końca, może się tylko domyślać. A kto lepiej niż Ty wytłumaczy sobie, że nie ma się tak naprawdę czy tak przejmować, że wszystko można zmienić, nie jest tak źle jak się nam wydaje i że przesadzamy z tym zamartwianiem się? Tylko my możemy sobie to wpoić. Czasem owszem, potrzebujemy spojrzenia kogoś z boku, dzięki czemu jesteśmy bardziej subiektywni (przynajmniej się staramy), ale sami musimy poradzić sobie z naszymi problemami. Miejsce przed lustrem może być dobrym miejscem, chyba że wolisz świeże powietrze, to proszę bardzo. Życzę powodzenia! Kiedy jest nam smutno i źle zazwyczaj zamykamy się w sobie i myślimy jak to jesteśmy nieszczęśliwi i samotni. Tak naprawdę sami dodajemy sobie problemów, jeśli mamy już jakiś. Zamiast działać, my siedzimy, bo jest tak źle, to co można poradzić. Ano można! Można zmienić wszystko, tylko trzeba chcieć. Lepiej poczujesz się na pewno, gdy wstaniesz sprzed tego komputera, wstaniesz z łóżka, ładnie się ubierzesz, uczeszesz, umalujesz(jeśli chodzi o panie)- dla samej/samego siebie. I po prostu wyjdziesz do ludzi. Czyli co? Wyjdź chociażby na ulicę. Popatrz! Ludzie się śmieją, żyją, uśmiechają. Weź z nich przykład. Przecież nie tylko Ty masz problemy. Ma je każdy, tylko Ty je tak wyolbrzymiasz, paraliżując się przed działaniem. Wkrocz więc na nowe tory walki. Z podniesioną głową wyjdź na ulicę, pokaż, że nie jesteś „mięciochem” tylko „twardziochem”. Nie psuj humor innym, życie jest piękne, dostrzeż jego atuty. Żyj jak chcesz żyć, nie pozwól, by złamał Cię jeden gorszy dzień.Każdy z nas mógłby dostać „Złotego Globa” za komplikowanie prostych spraw. To umiejętność wrodzona. Ale nie jest powodem do dumy. Weź się za siebie, bo życie przeleci Ci przez palce, i nawet nie poczujesz kiedy będziesz żałował, że byłeś tak głupi. Jesteśmy naprawdę pomysłowi. Nasza cywilizacja (i nie tylko) jest nadzwyczaj kreatywna. Drzemią w nas ukryte talenty do odkrycia. Jakie? Talent do wyłapywania, dostrzegania absurdów tego świata, umiejętność wyśmiewania innych ludzi za ich kontrowersyjne zachowanie, tworzenie kawałów i sarkastyczne podejście no naszych bliskich (co nie jest przecież negatywem, trzeba mieć trochę dystansu, wieczna sielanka jest nudna). Internet jest jednym z miejsc, gdzie znajdziemy połączenie tego wszystkiego. Jako jedną z definicji Internetu można powiedzieć, że jest to worek twórczości ludzkiej, pomieszanej, poplątanej, złączonej w logiczną lub nielogiczną całość, dla ogółu. Wyszukiwarka google może stać się naszym „aniołem”. Wpisujemy hasło „śmieszne ” i już wyskakują tysiące stron gotowych do przejrzenia i poprawienia nam nastroju. Super! Widzisz jakie proste? Klik, klik i już. To taka ampułka „czegoś (stan leku)”, która jest w stanie stawić nas na nogi. Nie uzależnia, raczej przywiązuje, sprawiając, że musimy wrócić do tej strony, zaktualizować naszą bazę humoru. Pomińmy już fakt, że coraz częściej w gronie przyjaciół można podzielić się wrażeniami z obejrzanych stron. Zabawa jest niemała. Spróbuj i Ty!
Zdrada najczęściej kojarzy się wielu z nam z czymś bardzo przykrym, co wywołuje u nas smutek a przede wszystkim cierpienie. Jest to sytuacja, która jest dla większości ludzi zdarzeniem, który przynosi negatywne skutki. Istnieją rożne pojęcia zdrad między innymi zdrada ukochanej osoby, zdrada sekretu czy tajemnicy przez osobę, której ufamy, zdrada, kiedy koleżanka zastępuje przyjaźń naszą na inną przyczyny są bardzo przykre i negatywne skutki po sobie zostawiają, właśnie przez nią zazwyczaj cierpią rodziny, gdyż, kiedy w rodzinie zdradza jedno z małżonków zazwyczaj rodzina rozpada się. Cierpią na tym wszyscy, których ta sytuacja w pewnym stopniu dotyka. Jednak zdrada nie istnieje tylko pomiędzy dwojgiem ludzi. Zdrada dotyka także przyjaciół czy znajomych, którzy po prostu zaufali nie tej osobie, co tak naprawdę powinni. Zdrada wpływa na nasze całe życie, dostajemy pewnego rodzaju nauczkę, która może nas czegoś nauczyć. Pozwala nam zrozumieć gdzie mogliśmy popełnić błąd a przede wszystkim gdzie go powinniśmy naprawić. Od czasów dziecięcych to zazwyczaj mamy koleżankę czy kolegę od zabaw podwórkowych, często są to przelotne znajomości, ale także zdarzają się też takie, które przetrwają kilka lat. To właśnie ten przyjaciel jest dla nas na chwile obecna najważniejszy, jemu poświęcamy czas i nasze sekrety. Przychodzi jednak czas w życiu każdego człowieka, kiedy na naszej drodze życiowej pojawia się tak zwana sympatia. Wtedy zazwyczaj z nią pragniemy spędzać nasz czas. Jednak zanim zdecydujemy się spotykać z osobą, postanawiamy przedyskutować to z naszym przyjacielem. Uważamy ze ona zawsze chce dla nas dobrze i nam zawsze doradzi. Owszem w wielu przypadkach tak jest. Jednak istnieją ludzie, którzy potrafią budować szczęście na czyimś nie szczęściu. Zazwyczaj doznajemy zdrady ze strony ukochanej osoby z naszą przyjaciółką bądź przyjacielem. Zdrada wtedy jest bardziej bolesna, gdyż doznajemy jej od dwóch osób, którym myśleliśmy ze można zaufać. Jest to podejrzewam najgorsza rzecz, jaka może spotkać nas ze strony dwóch osób, którzy byli nam naprawdę bliscy.
Następnie pobiegł na znajomą górę , wziął dużą gałąź świerku i zaciągnął na wieżę. Porąbał je na grube kawałki i umieścił w piecu. Ogień rozpalił się i powstał wielki, jasny płomień. Był bardzo zmęczony, ale nareszcie mógł odetchnąć z ulgą, gdyż wszystko się udało. Ogień palił się znakomicie. Niestety w pobliżu słychać było czarownicę. Dziewczynka nakazała Jankowi schować się w szafie. Czarownica od razu poczuła ciepło, cieszyła się , że wreszcie rozpaliła jej ogień i dzięki temu będzie mogła się dobrze wyspać. Następnego ranka , po źle przespanej nocy, czarownica udała się po zakupy. W tym czasie mała miała wyszorować morze, gdyż było bardzo brudne. Przez cały dzień, od świtu do nocy dziewczynka z Nadąsanym nabierali czystą wodę z jeziora i wlewali ją do morza. Ale morze było ciągle brudne. Nagle zauważyli , że zbliża się do nich krowa. Krowa popatrzała się na nich i powiedziała, że do czyszczenia powinni użyć jej mleka, gdyż miało to być mleko piękności. Janek podziękował krówce, napełnił mlekiem wiaderko i rozlał na morze. Woda natychmiast stała się czysta i przejrzysta. Janek twierdził , że gdy urodzi się dziecko, będzie znowu kolejna buzia do wyżywienia, do poświęcania czasu. Wtedy to on był najmłodszy, a teraz okazuje się , że na świat przychodzi nowe dziecko. Był zniesmaczony tym faktem. Gdy słońce świeciło na niebie, ptaszki ćwierkały ,a krowy pasły się na łące, jego bracia biegali po łąkach, ciesząc się z tak wspaniałej pogody. Jednak Janek był zmartwiony. Teraz jego miejsce zajmie ktoś inny, ktoś kogo tak naprawdę nie chce. Na wszystko miał negatywną odpowiedź. Jeśli słońce świeciło powtarzał , że susza wypali wszystko, to będzie koniec zbiorów; natomiast kiedy padał deszcz, który spływał stróżkami poprzez pola, jego bracia również byli szczęśliwi, a on nie; twierdził , że powódź doprowadzi do zgnicia zbiorów. Na wszystko miał odpowiedź. Gdy wrócili do domu czekali na obiad. Nadąsany zapewniał, że zupa się spali, lecz bracia to znieważyli. Biegali po domu, beztrosko bawiąc się , tańcząc a nawet śpiewając. Janek słyszał tylko hałas i odczuwał ogromny ból głowy. Janek po raz pierwszy w swym życiu poczuł się prawie zadowolony, gdyż kraina poniekąd przypominała mu jego. Postanowił zostać tutaj i zamieszkać na opuszczonej wieży , która znajdowała się na wysepce. Gdy wszedł do wieży, zauważył pewne rzeczy. Być może ktoś już się tam osiedlił. Postanowił to sprawdzić. Gdy wchodził coraz to wyżej i wyżej usłyszał kogoś kto głośno szlochał. Głos był podobny to płaczu dziewczynki. W pobliżu spostrzegł dziewczynkę o włosach splecionych w dwa blond warkocze. Postanowił więc zatrzymać się i spytać czy jest ona tak samo nieszczęśliwa jak i on. Był zaskoczony. Dziewczynka opowiedziała historię jaka ją tu spotkała. W tej wieży żyła również czarownica, która nakazała rozpalić ogień w piecu, ale ona nie potrafiła. Od wielu dni próbowała i na nic te starania. Janek postanowił pomóc dziewczynce. Przez cały dzień zbierał na wyspie gałązki i suchą trawę. Niestety ogień się zapalał , ale tylko na krótko. Gdy Nadąsany zdołał przynieść następną kupkę gałęzi ogień już wygasał.
Janek był najstarszym synem Adolfa. Bardzo często sprawiał problemy, można by było stwierdzić , że był powodem zmartwień swych rodziców. Nie robił psikusów tak jak jego bracia, nie dubał w nosie czy uszach, ani nawet nie kłamał. Był zupełnie inny od nich. Uczył się dość dobrze i często pomagał w domu. Jednak z drugiej strony był smutny, melancholijny , nie patrzył przez różowe okulary, widział wszystko w czarnych barwach. Nie uśmiechał się nawet. Ciągle w swojej wizji miał jakieś nieszczęście. Pewnego razu mama Janka oświadczyła , iż spodziewa się kolejnego dziecka. Bracia Janka, Marek i Antek byli bardzo szczęśliwi. Nawet skakali z radości, klaskali i wygłupiali się. Następnie zaczęli przemyślać czy to będzie chłopiec czy też dziewczynka. Wiadomą rzeczą dla nich było , że lepszy by był chłopiec, gdyż będą się z nim bawić, a z dziewczynką to raczej samochodami nie. Bracia Janka nazwali go Nadąsanym, gdyż nie wyraził w żaden sposób swojego zadowolenia. A może był zazdrosny? Wszystko możliwe Pewnego razu rodzice Janka przywołali go na poważną rozmowę. Mówili mu, że jest już na tyle duży, że pewne sprawy powinien zrozumieć, a zwłaszcza wtedy kiedy chodzi o dziecko. Dobrze wiedzieli, że Janek nawet nie będzie próbował ich zrozumieć. Nawet nie podobała się mu wieś w której mieszkał. Postanowili więc spytać go czy nie chciał by opuścić tego miejsca i wyjechać tam gdzie poczuł by się dobrze i byłby szczęśliwy. Janek bez wahania zgodził się. Rodzice uściskali go, dali mu trochę pieniędzy, torbę z odzieżą oraz żywność. I tak oto Nadąsany wyruszył w drogę, aby znaleźć miejsce odpowiednie dla siebie. Po pewnym czasie doszedł na brzeg ślicznego jeziorka. W jego wodach odbijała się mała i urocza wioseczka. Poszedł szukać dalej, gdyż twierdził , że latem jest tu mnóstwo robactwa. To mu nie odpowiadało. Następnego ranka doszedł do doliny, w której był sad. Wszędzie było widać soczyste i przepiękne owoce. Jednak i to mu się nie spodobało. Odszedł stąd bardzo szybko. Wędrując ciągle doszedł nad morze. Było to morze szare, zimne, nad którym wisiały ciężkie chmury.