Wiecznie żywa sztuka
W tym samym czasie, co Jan Kochanowski, tworzył Mikołaj Sęp Szarzyński. Poeta ten odmiennie traktował problem przemijania. Jego sposób obrazowania był zdecydowanie bliższy barokowi. W Sonecie V poeta wskazuje na ziemskie dobra: złoto, władzę, urodę i sławę. Tym samym wskazuje, że jedynym celem, który jest prawdziwą wartością w życiu człowieka, jest miłość do Boga. Inne miłości, chociażby do kobiet, z czasem przeminą, jedynie miłość do Stwórcy pozostanie niezmienna. Tak jak dla niego prawdziwą wartością, która opiera się przemijaniu była miłość do Boga, tak dla Naborowskiego jest to miłość do kobiety. Refleksja nad nieodwracalnością biegu rzeczy towarzyszy mu często. Najbardziej znany poetycki obraz przemijania, związany jest z wierszem „Krótkość żywota”. Życie człowieka Naborowski porównuje tu do zjawisk ulotnych tj.: błysk, wiatr, głos i dym. Z kolei Morsztyn nawiązuje do motywów wanitatywnych. Zdaniem poety wszystko zmierza ku śmierci i nawet najpiękniejsze ciała z czasem ulegną rozpadowi. Barok jest epoką najbardziej obfitującą w przemijanie. Najczęściej ukazuje ten proces w postaci rozkładu oraz zwraca uwagę na kruchość i ulotność życia. Motyw ruin jako romantycznego symbolu przemijania pojawia się kilkakrotnie w sonetach Adama Mickiewicza. O nietrwałości materialnych dokonań człowieka świadczy widok ruin pałacu ogrodów. Niegdyś był potężny, dziś został zapomniany. Roślinność powoli zarasta mury i zdaje się być świadectwem kruchości tego dzieła. Zupełnie inny, bo sentymentalny ton pojawia się w „Panu Tadeuszu”. W epopei tej upływ czasu, odchodzenie, związane jest z przeszłością i nawiązuje do dawnej kultury szlacheckiej. Symbolicznego znaczenia nabiera słowo „ostatni”, a kraj lat dziecinnych, zawsze pozostanie w sercu poety jako piękny i czysty. Niemiecki poeta Goethe, wskazał sposób na wygranie wyścigu z czasem. W „Fauście” sposób jest jeden. Pakt z diabłem, czyli dusza w zamian za młodość. Do antycznego symbolu przemijania nawiązuje Kazimierz Przerwa – Tetmajer. W wierszu „Czas płynie jak rzeka”, poeta ukazuje, że czasu nie można zatrzymać i choć wydaje się to normalne i oczywiste, to jednak budzi smutek i żal. Słowa jego brzmią jak skarga, są pełne zadumy i żalu. Jeden z największych osobowości starożytnego świata, Horacy, stwierdził, że jeśli życie człowieka trwa tak krótko, to jedynym, co może zapewnić człowiekowi nieśmiertelność i sławę, jest sztuka. Według poety, twórczość stanowi jedyne antidotum na przemijanie. Jest ochroną przed zapomnieniem. Nieuchronność przemijania zostaje złagodzona dzięki odwołaniom do filozofii stoickiej i epikurejskiej. Horacy zauważa, że najlepiej korzystać z każdej chwili i nie martwić się czas przyszły. Pięknym poematem, nawiązującym do słów Horacego jest Pieśń XX Jana Kochanowskiego. Poeta wskazuje w niej konieczność cieszenia się dniem dzisiejszym. Podobnie jak u Koheleta, Kochanowski poszukuje również prawdziwych wartości. To jego twórczość poetycka ma zapewnić mu nieśmiertelność i wieczną chwałę. Tym, co nie przeminie, jest również pamięć potomnych. O nią może starać się każdy człowiek, który żył rozumnie, uczciwie i rozważnie. Zostanie po nim wówczas dobra sława, która oprze się przemijaniu.
Życie jest piękne. Dzięki temu, że dane nam było żyć, możemy się pochwalić tym, że coś po sobie pozostawimy. Ale często układa się jednak tak, że życie staje się pasmem udręk i niepowodzeń. Staje się udręką, którą trudno znieść. Ciągłe niepowodzenia zarówno w pracy jak i na polu prywatnym mogą doprowadzić do załamania, a to już prosta droga do prób samobójczych. Targnięcie się na własne życie jest gestem rozpaczy, ostatecznością. Kiedy życie staje się okrutne, nie daje szans na lepsze jutro, człowieka ogarniają wątpliwości, czy jego istnienie wogóle ma sens. Jest to zupełnie naturalne, ale jest tyle innych wyjść z tej sytuacji, że zakończenie życie jest po prostu drogą na skróty. Drogą bez powrotu. Jest wielu specjalistów, którzy chętnie pokażą nam te wyjścia. Trzeba bowiem zawsze brać pod uwagę opcje, gdzie nie wszystko pójdzie po naszej myśli. Zawsze pozostawiajmy sobie margines błędu. To znacznie nam ułatwi pogodzenie się z faktem, że życie bywa okrutne, ale zawsze można sprawić, by znów zaczęło się do nas uśmiechać. W dzisiejszych minimalistycznych czasach ludzie chcą wszystko, co niekoniecznie przyjemne, zmniejszyć do zera. Dotyczy to również takich problemów jak niechciana ciąża. Kiedyś kobiety rodziły dzieci i oddawały do adopcji. Dziś i tę sytuację ograniczono do szybkiego zabiegu, zwanego aborcją. Wiele kobiet tłumaczy się, że to nie był właściwy czas na dziecko, a tak wogóle to tylko płód, nie takie prawdziwe dziecko. Ale prawda jest taka, że odebrały one życie własnym dzieciom. A one mają przecież takie samo prawo do życia jak my wszyscy! To zwyczajne morderstwo, moi drodzy! To dokładnie to samo, jakby dorosłego człowieka poćwiartować, rozgnieść czaszkę i wyrzucić. Bo tak to się właśnie odbywa. Maleńkie ciałko jest rozrywane. Rączki, nóżki cały tułów. Wszystko rozerwane na kawałki. A główkę się miażdży, aby mogła przejść przez rurkę do odprowadzania krwi. W ten sposób odbiera się ludzkie życie. Czy byłoby to tak samo wspaniałym wyjściem, gdyby ktoś chciał to zrobić nam? No właśnie! Pamiętajcie, że zło zawsze pozostanie złem.
W powieści „Sto lat samotności”, czas jest przedmiotem refleksji. Pojawia się w rozważaniach jednej z bohaterek Urszuli. Traktuje ona czas jako wieczny powrót rzeczy i zdarzeń. W tej popularnej powieści realizmu magicznego, czas ma strukturę kolistą, charakterystyczną dla mitów. Pewne zdarzenia powtarzają się, a każdy z bohaterów powieści, wykorzystuje swój czas najlepiej jak potrafi. Jest to czas subiektywny, a każda z postaci odczuwa go inaczej. W historię Macondo – miasteczka istniejącego gdzieś w dżungli – wpisał autor ponadczasową refleksje o przemijaniu. Wszystko na świecie ma swój czas powstania, rozkwitu i upadku. Człowiek zaś w swej nieustannej wędrówce doświadcza goryczy i odosobnienia. Samotność jest znakiem rozpoznawczym i stanowi symbol, charakteryzujący ludzkość. Realizm magiczny przyjmuje formę nadprzyrodzonych wydarzeń, które wśród mieszkańców Macondo przyjmowane są ze spokojnym zrozumieniem. Nie dziwi ich deszcz, który pada 4 lata, 11 miesięcy i dwa dni, ani to, że ryby mogą pływać po pokojach. Normalny dla nich jest fakt, że umarli odwiedzają żywych i rozmawiają z nimi. Prawa czasu i przestrzeni nie obowiązują i rozpadają się. Podobną świadomość nieodwracalności ludzkiego przemijania, pogłębioną jeszcze uczuciem izolacji człowieka, sygnalizuje inny poeta, Miron Białoszewski. Na uwagę zasługuje wiersz poety pt.: „Anioł stróż z dziesiątego piętra”. Zawarte w nim słowa wypowiada latarnik. Mówi on o przemijaniu, upływie czasu, śmierci jednego pokolenia i narodzinach kolejnego. Poeta, niczym sygnał świetlny kieruje je do bliźnich. Wymowa jest prosta, krótka, ale niezwykle dramatyczna. Utwór nawiązuje do samotności współczesnych ludzi. Zagubieni są oni w setkach jednakowych mieszkań, zbudowanych z wielkiej, szarej płyty. Mieszkańcy bloku, co dzień obojętnie się mijają, nie mówiąc nawet dzień dobry. W tym wyznaniu można odnaleźć zgodę na przemijanie, a nawet franciszkańskie pogodzenie się ze śmiercią. Poeta jako anonimowy mieszkaniec tego bloku, wyraża życzenie, aby nie było to przemijanie samotne, pełne obojętności wobec innych osób.
Na przemijalność ludzkiego życia, jego ziemskiego aspektu, zwraca uwagę Biblia, a zwłaszcza Księga Koheleta. Jej autor stawia pytania:, czym jest ludzkie zycie?, co oznacza być człowiekiem?. Wnioski są pesymistyczne. Człowiek jest istotą kruchą, która nigdy nie zazna szczęścia. Stały i nie odwracalny wydaje się tylko porządek świata, ziemia i słońce. W księdze pojawiają się słowa, które definiują przemijalność ludzkiego zycia. Starożytni filozofowie przemijanie pojmują jako nieuchronny upływ czasu. Związana jest z tym świadomość końca wszystkiego, co doczesne i ziemskie. Jeden z greckich filozofów zobrazował przemijanie jako śmierć jednych pierwiastków i narodziny drugich. Obraz jego świata jest dynamiczny, podkreślający bezustanny ruch i powszechny upływ czasu. Okazuje się, że trwałe rzeczy nie istnieją, bowiem wszystko, co istnieje przebywa w ciągły ruchu. Filozofia antyczna nie skazywała jednak ludzi na skrajny pesymizm. Wystarczy sięgnąć do haseł epikurejczyków czy stoików, by odnaleźć optymizm dotyczący przemijania. W polskiej poezji współczesnej pada wiele głosów na temat przemijania. Warto wyróżnić dwie poetki: Halinę Poświatowską i Wisławę Szymborską. Halina Poświatowską, była nieuleczalnie chora na serce, a przez to upływ czasu odbierała w sposób podwójny. Ukazuje go w swych lirykach jako nieuchronny i zbyt szybki pęd ku śmierci. Nie potrafi i nie chce się z tym pogodzić. Wiersz pt.: ” Zawsze, kiedy chcę żyć”, jest najbardziej wyrazistą i bolesną świadomością, żalem, iż świat będzie istnieć dalej, nie zachwieje się jego równowaga, ale poetka nie będzie mogła już cieszyć się dniem nadchodzącym, gdyż skazana jest na wieczne odejście. Z kolei dla Wisławy Szymborskiej, przemijanie jest istotą życia i wszechrzeczy. Przekonanie to budzi smutek poetki, ale jednocześnie mijają chwile bólu i rozpaczy. Świadomość nieustannego upływu czasu, rodzi w niej lęk i strach. Wielokrotnie odwołuje się do poglądów Heraklita z Efezu i podobnie jak on uznaje zjawisko przemijania za naczelną zasadę wszechrzeczy.